BYŁO: Zabiłeś? Płacisz mniej niż za wycięcie drzewa!

Zanim weźmiesz się za porządkowanie posesji, schowaj piłę i siekierę do szafy. Wycięcie drzewa może cię kosztować setki tysięcy złotych. Prawo chroni nawet krzewy. 
 

Niedawno rolnik z województwa warmińsko-mazurskiego dostał rachunek za wycięcie topoli. Jego wysokość: na 101 tys. zł. Właściciel działki w Łodzi za nielegalnie ścięty buk musi zapłacić 150 tys. Obaj postanowili z ogromnymi grzywnami walczyć i skierowali sprawę do Trybunału Konstytucyjnego. Ich zdaniem kary są niewspółmierne do wyrządzonych czynów.

– Jednym z moich klientów, który skarży wysokie kary, jest osoba, która uprzątnęła teren po uderzeniu pioruna. Choć drzewo było już zniszczone, a on jedynie je pociął i tak musi zapłacić ogromną grzywnę – mówi łódzka adwokat Joanna Pustelnik-Jaźwiec.

Sprawa przed Trybunałem czeka na rozstrzygnięcie. Prawo nie różnicuje kar w zależności od tego, czy drzewo było zdrowe, czy stare i zniszczone. O pozwolenie musimy starać się prawie zawsze. W ustawie o ochronie środowiska przewidziano kilka sytuacji, w których zgody mieć nie trzeba, ale to nieliczne wyjątki.

– Bez zezwolenia ściąć można drzewa, krzewy lub konary mające nie więcej niż 10 lat. O pozwolenie nie musimy się też starać w przypadku drzew owocowych pod warunkiem, że działka, na której rosną, nie jest wpisana do rejestru zabytków oraz nie leży w granicach parku narodowego lub rezerwatu przyrody – tłumaczy Zofia Krawczyk, przedstawiciel Mazowieckiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków ds. zieleni.

(fot. WP.PL)

Na każdą inną wycinkę wymagane jest pozwolenie. Aby je uzyskać, musimy złożyć wniosek w urzędzie gminy lub miasta, właściwym dla miejsca zamieszkania, tytuł prawny do nieruchomości, gatunek drzewa lub drzew, które chcemy wyciąć, a także obwód pni zmierzony na wysokości 130 centymetrów. 
Do tego musimy podać informację na temat rodzaju działki: czy jest ona budowlana, czy rolna. Przepisy wprowadzone w zeszłym roku sugerują także dołączenie do wniosku mapy albo rysunku z działką, budynkami i umiejscowieniem drzew do wycięcia. Nie musi to być dokument przygotowany przez geodetę.

Konieczne jest za to sensowne umotywowanie wycinki. Nie pomoże argument, że rośliny nam się nie podobają, czy zasłaniają ładny widok. Zazwyczaj pozytywnie wniosek zostanie rozpatrzony, jeśli chcemy pozbyć się drzew czy krzewów, które zagrażają bezpieczeństwu osób lub mienia albo zamierzamy się po prostu budować i drzewa to uniemożliwiają.

Ale uwaga! Zgodnie z wyrokiem Naczelnego Sądu Administracyjnego sami nie możemy decydować o tym, czy drzewo stanowi zagrożenie. W 2009 r. podczas wichury od drzewa, które rosło na posesji Pani Ewy, odłamał się jeden konar, a drugi przechylił się na ogrodzenie. W jej ocenie istniało zagrożenie bezpieczeństwa ludzi oraz pojazdów parkujących na posesji. Dlatego kobieta zdecydowała się na wycięcie pozostałości drzewa.

Urzędnicy mają 30 dni na wydanie zgody, jeśli w tym czasie nie dostaniemy decyzji odmownej to zgodnie z ustawą o ochronie środowiska oznacza to, że zapadła decyzja pozytywna. Jednak w tym czasie może nas odwiedzić miejski albo gminny ogrodnik, który dokona oceny sytuacji. W przypadku negatywnej oceny i braku zgody możemy postarać się o decyzję na przesadzenie drzewa lub zaproponować kompensację, czyli w zamian za wycięcie posadzenie nowego drzewa w innym miejscu.

Przedsiębiorcy płacą więcej

Jeśli występujemy z wnioskiem o wycinkę na prywatnej działce, to po otrzymaniu zgody nie będziemy musieli nic zapłacić. W gorszej sytuacji są firmy i przedsiębiorcy, jeśli prowadzą działalność gospodarczą na prywatnej działce. W sytuacji, gdy chcą usunąć drzewo, np. planują przebudowę parkingu dla swoich klientów, muszą wnieść opłaty.

Wszystko zależy od gatunku drzewa oraz grubości pnia. I tak przedsiębiorca, który chce usunąć kilkudziesięcioletni dąb o obwodzie 100 cm, mnoży jego obwód przez stawkę dla dębu wynoszącą 89,39 zł i współczynnik za grubość pnia 2,37. W sumie za zgodne z prawem ścięcie drzewa będzie musiał wnieść opłatę w wysokości 21 185,43 zł.

W kilku sytuacjach przedsiębiorca nie będzie musiał ponosić kosztów. Dzieje się tak, gdy na wycinkę drzewa nie potrzeba zezwolenia, usunięte mają zostać rośliny obumarłe lub zagrażające bezpieczeństwu ludzi lub mienia. Kolejnymi wyjątkami, kiedy nie muszą płacić, jest wycinka drzew, które kolidują w budowie lub przebudowie dróg publicznych i linii kolejowych oraz usuwanie drzew z grobli stawów rybnych i w związku z pracami melioracyjnymi.

Drzewo ukradli? I tak zapłacisz 

Chociaż stawki za pozwolenie na wycinkę wydają się być wysokie, to jeszcze bardziej zaboli grzywna za nielegalne wycięcie. Zgodnie z obowiązującymi przepisami są one trzy razy wyższe od standardowej opłaty. Kary są identyczne dla osób prywatnych i firm. Dla wspomnianego wcześniej dębu o obwodzie 100 cm grzywna wyniesie więc 63 556,29 zł.

Wprawdzie zapowiedziano zmiany w prawie i zmniejszenie kar z trzykrotnej wielokrotności do dwukrotnej, jednak póki co prace nad przepisami jeszcze trwają.

– Projekt ustawy został przygotowany przez Rządowe Centrum Legislacyjne i jeszcze w tym miesiącu trafi do konsultacji m.in. Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego. Następnie zostanie przekazany do Komitetu Stałego Rady Ministrów i dalej na Radę Ministrów i do parlamentu. Bardzo nam zależy na szybkim przyjęciu tej ustawy – powiedział nam Artur Koziołek,rzecznik prasowy Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji.

Czasem dochodzi tutaj do absurdów, takich jak rok temu w województwie pomorskim. „Rzeczpospolita” podała, że złodziej wyciął z działki 50 sosen, sąsiad zadzwonił z donosem na nielegalną wycinkę i okradzeni ludzie zostali ukarani przez wójta grzywną w wysokości 456 tys. zł. Na nic nie zdały się wyjaśnienia, że do wycinki doszło w wyniku przestępstwa.

Działka była duża, rosło na niej 7 tys. drzew, i dlatego na początku trudno było zorientować się, że doszło do kradzieży. W takich sprawach ludzie często odwołują się do sądów administracyjnych. W większości przypadków orzekają one, że aby kara mogła być nałożona, to wycinka musi być świadoma. Niestety, zdarzają się takie absurdy, jak tłumaczenia, że obowiązkiem właściciela jest dopilnowanie, aby nikt nie wyrządził szkody na jego działce i to on ponosi odpowiedzialność niezależnie od tego, czy wiedział o wycince, czy nie.

Lepiej nie ruszać też starszych niż 10 lat krzewów. Za 1 mkw. wycięcia takiego zagajnika kara wynosi 249,79 zł. W związku z tym, że kwoty są tak wysokie, ustawodawca zezwala rozłożenie kar na raty, ale na okres nie dłuższy niż trzy lata.

Analogiczne kary zostaną na nas nałożone, jeśli urzędnicy udowodnią nam, że do uschnięcia drzewa doszło z naszej przyczyny, np. zabetonowaliśmy powierzchnię wokół klonu czy dębu, by ułatwić sobie dojazd do garażu. Co ważne – kary są wymierzane przez urzędnika, a nie przez sąd. Oczywiście nikt z urzędu gminy czy miasta nie chodzi i nie sprawdza, kto i gdzie wycina drzewa. Najczęściej o nielegalnej wycince informują nieżyczliwi nam sąsiedzi.

Kary za nielegalne wycięcie przedawniają się po pięciu latach. Poza tym wójt, burmistrz lub prezydent miasta mogą odstąpić od wymierzenia kary, jeśli zobowiążemy się, że za wycięte drzewa posadzimy nowe. Jeśli urzędnicy nie będą dla nas łaskawi, to na zapłacenie kary mamy 14 dni od decyzji o jej przyznaniu.

 

Źródło: http://finanse.wp.pl/kat,1033699,title,Wyzsze-kary-za-wyciecie-drzew-bez-zezwolenia,wid,16150234,wiadomosc.html?ticaid=111a8e

OBECNIE – od 1 stycznia 2017 r.:

Od 1 stycznia 2017 r.nie potrzeba już zezwoleń!
Na prywatnej nieruchomości można usunąć drzewa i krzewy, nawet te wyjątkowo okazałe. Jeśli ich wycinka nie jest podyktowana działalnością gospodarczą, urzędnicy nie będą mogli nałożyć za to kary. Dozwolone jest też niekontrolowane wycinanie drzew w celu powiększenia powierzchni działki rolnej o porośnięte nimi nieużytki. Należy tylko pamiętać, że skupisko usuwanych krzewów musi zajmować mniej niż 25 metrów kwadratowych.

Ministerstwo Środowiska tak komentuje nowelizację ustawy:
„W takiej sytuacji nie jest wymagane spełnienie dodatkowych przesłanek, takich jak obwód drzewa na wysokości 130 cm wynoszący nie więcej niż 100 cm (w przypadku topoli, wierzb, kasztanowca zwyczajnego, klonu jesionolistnego, klonu srebrzystego, robinii akacjowej oraz platanu klonolistnego) albo 50 cm (w przypadku pozostałych gatunków drzew)”.
lub innych ustaw. Pomniki przyrody w naszym otoczeniu są więc nadal bezpieczne, dotyczy to też parków narodowych oraz krajobrazowych. W tym przypadku nadal podlegają one jurysdykcji konserwatorów zabytków.

W świetle nowej treści ustawy, opłaty za usunięcie drzew i krzewów są obliczane w następujący sposób: należy pomnożyć liczbę centymetrów w obwodzie pnia drzewa mierzonego na wysokości 130 cm przez stawkę opłaty. W przypadku krzewu trzeba mnożyć liczbę metrów kwadratowych, którą zajmują, przez stawkę opłaty. Stawki zależą od rady gminy, lecz nie mogą przekroczyć 500 zł za 1 cm obwodu usuwanego drzewa oraz 200 zł za 1 metr kwadratowy usuwanych krzewów. Nowe zasady zwiększają też liczbę przypadków, kiedy opłat nie trzeba będzie uiszczać wcale.

Opłaty nie będą naliczane, kiedy obwód topoli, wierzby, kasztanowca zwyczajnego, klonu jesionolistnego, klonu srebrzystego, robinii akacjowej, platanu klonolistnego na wysokości 130 cm nie przekracza 120 cm oraz 80 cm w przypadku pozostałych gatunków drzew, jeżeli usunięcie dokonywane jest w celu przywrócenia gruntów nieużytkowanych do użytkowania innego niż rolnicze, zgodnego z przeznaczeniem terenu, określonym w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego lub decyzji o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu.

Opłaty nie będą też naliczane za wycięcie krzewu bądź ich skupiska pokrywającego do 50 metrów kwadratowych gruntu (w takim samym przypadku jak drzewa).

„Rada gminy będzie też mogła, w ramach dostosowania regulacji dotyczących drzew i krzewów do lokalnych wymogów, wskazać inne niż ustawowe przypadki, w których opłata nie będzie pobierana” – zaznaczono.

Zmienią się też kary za bezprawne wycięcie drzew i krzewów. Kara wynosić będzie równowartość opłaty za usunięcie drzewa i krzewu w przypadku, kiedy takie usunięcie było zwolnione z obowiązku uiszczenia opłaty. „Ustawodawca zmniejszył więc w takich sytuacjach wysokość potencjalnej kary z dwukrotności opłaty do jednokrotności opłaty, uznając, że kara w wysokości jednokrotności opłaty będzie miała wystarczająco silne działanie odstraszające od nielegalnego usuwania drzew i krzewów” – dodało ministerstwo.

Do nowelizacji ustawy doszło 16 grudnia. Było to to samo kontrowersyjne posiedzenie w Sali Kolumnowej, podczas którego przyjęto między innymi przyszłoroczny budżet.

Żródło:
http://finanse.wp.pl/kat,1033699,title,Wycinka-drzew-i-krzewow-bez-zezwolenia-Ministerstwo-tlumaczy-jak-to-dziala,wid,18682119,wiadomosc.html